
PTS Classic w Tarnowie Podgórnym: Świetna muzyka, mocne olejki i o jedną kroplę cynamonu za daleko
Kiedy nazywasz się Kamil Olejek i stajesz do zawodów saunowych, oczekiwania są spore. Nazwisko w końcu zobowiązuje. Na PTS Classic w Tarnowie Podgórnym miałem przygotowany seans, który w teorii był kompletny: precyzyjnie dobrana muzyka, naukowe podejście do aromaterapii i świetny kontakt z publiką. W praktyce? Pokonała mnie moja własna ambicja i... cynamon.
Ale po kolei. Plan na ten 12-minutowy seans był prosty: wejść, zbudować odpowiednie napięcie i temperaturę, zabrać ludzi w zmysłową podróż, a na koniec miękko wylądować. Żadnych przekombinowanych historii – czysta sauna, gorące powietrze i emocje.
Cały seans rozpisałem pod trzy świetne kawałki i zapachy, które miały dyktować tempo tej podróży.

Runda 1: Rozgrzewka (Mentissa – Et Bam)
Zaczęliśmy bardzo nastrojowo. Na piec wleciał goździk i cynamon. Założenie było proste: chciałem, żeby to było jak wejście do ciepłego domu w zimowy wieczór. Ten ciepły, korzenny aromat miał od razu zmysłowo rozgrzać publikę, zdjąć z nich napięcie całego dnia i wprowadzić w stan głębokiego, skupionego relaksu. To miał być ten moment, kiedy po prostu zamykasz oczy, słuchasz muzyki i czujesz, jak przyjemne ciepło rozchodzi się po całym ciele.

Runda 2: Przełamanie (Suzane – Je t'accuse)
W drugiej rundzie wjechał mocniejszy bit, a ja chwyciłem za wachlarz. Z głośników poleciało Je t'accuse, uderzenie gorąca z pieca przybrało na sile, a w powietrzu zawirował eukaliptus z miętą. Ten duet dał totalną kontrę do gęstego, korzennego początku. Chciałem wywołać ten specyficzny, magiczny moment w saunie, kiedy na skórze czujesz potężny żar, ale z każdym wdechem chwytasz w płuca potężną dawkę rześkiej, otwierającej świeżości. Czysta energia, która niesie do góry.
Runda 3: Lądowanie (Vance Joy – Georgia)
Ostatnie minuty to już klasyczne zdejście z obrotów. Spokojne dźwięki gitary, Georgia i pełen relaks. Na lód trafiła lawenda ze słodką pomarańczą. Po uderzeniu gorąca i rześkiej mięty, to połączenie miało otulić saunowiczów i zadziałać jak hamulec bezpieczeństwa. Czyste, spokojne wyciszenie. Sygnał dla głowy i ciała: robota zrobiona, można odpłynąć.

Gdzie popełniłem błąd? (Cynamonowy nokaut)
Skoro klimat był tak dobrze zaplanowany, to dlaczego zabrakło mnie w finale? Wróćmy do pierwszej rundy.
Kto chociaż raz pracował z olejkiem cynamonowym w saunie, ten wie, że to dziki zwierz. Wymaga aptekarskiej precyzji i ogromnego szacunku. Ja chciałem za dobrze. Chciałem, żeby ten efekt rozgrzania był natychmiastowy i uderzył z podwójną mocą. Przesadziłem z dawką.
Zamiast przyjemnie otulającego ciepła, cynamon całkowicie zdominował powietrze. Był o wiele za mocno wyczuwalny – bezpardonowo przejął całą pierwszą rundę, a jego ciężki aromat ciągnął się za mną nawet przez drugą. Zamiast gładkiego wejścia w relaks, zaserwowałem zapachowe uderzenie na samym starcie, które niektórych mogło wręcz delikatnie podrażnić. Sędziowie na PTS to profesjonaliści – wyłapują takie błędy bezlitośnie. Punkty za komfort aromaterapii słusznie poleciały w dół, a matematyka mnie zweryfikowała.
Mniej gadania. Więcej wyciągania wniosków.
Czy żałuję? Ani trochę. Publika bawiła się świetnie, a dla mnie Tarnowo Podgórne to była kapitalna lekcja pokory. Dowiedziałem się na własnej skórze, jak cienka jest granica między "intensywnym seansem" a "przesadą". Zawody to poligon – lepiej popełnić taki błąd przy sędziach i wyciągnąć z niego wnioski, niż testować granice na codziennych klientach.
Cynamon to genialny zapach, tworzy niesamowity klimat, ale od tamtej pory traktuję każdą jego kroplę z podwójnym respektem.
Wyłącznie do celów informacyjnych. Powyższy tekst opiera się na wiedzy ogólnodostępnej oraz moim doświadczeniu. Nie stanowi porady medycznej. Aby uzyskać poradę medyczną lub diagnozę, skonsultuj się ze specjalistą.
Zdjęcia dzięki PTS, https://www.facebook.com/PTSClassicPL
Kamil Olejek
Integrator procesów IT i saunamistrz. Łączę systemy, automatyzuję procesy i prowadzę profesjonalne seanse saunowe.
Skontaktuj się